• Wpisów:24
  • Średnio co: 116 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 19:14
  • Licznik odwiedzin:2 948 / 2925 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Więc zapraszam wszystkich znajomych,obserwujących i czytających oraz wszystkich pozostałych w nowe (być może lepsze) miejsce!


mcdreamy100.pinger.pl

 

 
Hello!
Pamięta mnie jeszcze tu ktoś? ;P
Bo ja praktycznie dosłownie zapomniałem o blogu. Niby dostaję powiadomienia o nowych wpisach obserwowanych,ale żeby tu wejść to jakoś nie było okazji, a szkoda. Bo lubię pisać. Może nie dużo,krótkich wpisów,a mniej,ale bardziej konkretnie. Jednak tutaj mi to nie idzie. Nie pierwszy raz,dlatego chyba czas na zmianę. Wcześniejszy blog lepiej mi szedł,więc nie jest to tak,że nie nadaję się do pisania. Wpadłem więc na pomysł,że zacznę od początku,od zera. Warto spróbować. Oczywiście już teraz zapraszam w nowe miejsce wszystkich moich znajomych i obserwujących [bo przecież pisanie bez "publiki" nie jest dla mnie takie jak powinno być]. Konkretny adres podam za jakiś czas. Bo myślę,że tu zostanę,ale pod inną nazwą.
Refleksjami się dzisiaj żadnymi nie podzielę,zostawię je sobie na potem,będzie chociaż o czym pisać.
Hm,skoro piszę to znaczy,że żyję. Dodam tylko,że całkiem nieźle sobie żyję,bez większych zmian w sumie.
A teraz możecie dawać znać czy pamiętacie mnie i czy przeczytaliście ten wpis. POZDRAWIAM!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatnio pisałem o tym,że facebook nie uznał mojego zgłoszenia... Ale stało się coś ciekawego. Zaskoczyło mnie to,że obsługa facebooka uznała te profile za zgodne z regulaminem,ale ok. Praktycznie zapomniałem o sprawie. Minął prawie tydzień,loguję się i patrzę,że dostałem powiadomienie od nich. Klikam i własnym oczom nie wierzę- "Zapoznaliśmy się ze stroną zgłoszoną przez Ciebie z powodu zawierania treści lub symboli propagujących nienawiść. Ponieważ stwierdziliśmy, że narusza ona nasze Standardy społeczności, usunęliśmy ją. Dziękujemy za przesłanie zgłoszenia.
Znowu mnie zaskoczyli,tym razem pozytywnie. Wyszło na to,że jednak miałem rację,ale to akurat nie jest ważne,że wyszło na moje. Ważne,że potrafili się przyznać do błędu,naprawić to.

Przyznanie się do błędu to w gruncie rzeczy trudna rzecz,przynajmniej dla wielu ludzi. Wielu przecież chce być nieomylna,mieć zawszę rację. I sama chęć tego to jeszcze nic strasznego. Fajnie,że ktoś chce dążyć do nieomylności. Ale dobre jest to tylko wtedy,kiedy ktoś naprawdę stara,pracuje nad tym,a kiedy jednak zdarzy mu się ten błąd potrafi się do niego przyznać.
Gorzej sprawa wygląda,kiedy ktoś nie tylko chce,ale wręcz czuje się nieomylny i choćby go torturowali zdania nie zmieni.

Pewność siebie,bronienie swojego zdania,swoich racji swoją drogą,nie mówię,że nie warto. Ale trzeba znać granicę,być otwartym na zdanie innych i umieć iść na kompromis. Ludzi idealnych,nieomylnych nie ma- to fakt. Fakt ten powinien być czasem takim strażnikiem w naszym życiu,że zamiast upierać,że to ja mam absolutną rację,lepiej przemyśleć raz jeszcze temat/sprawę, przemyśleć dlaczego uważam tak,a nie inaczej i przemyśleć czemu ten ktoś uważa inaczej

Wirtualna Polska to chyba ostatnie źródło informacji,któremu chociaż częściowo wierzę. Lubią tanią sensację,poziom artykułów dość niski,jedynie nagłówki potrafią pisać sensacyjne. Ale czasem jak człowiek się nudzi,ma wolną chwilę to przez zalogowaniem się na konto e-mail poczytam te ich newsy. W ten sposób trafiłem na sprawę przekrętu w szkole nauki jazdy na Dolnym Śląsku. Otóż w jednej takiej szkole nauczał Pan,który stracił uprawnienia do nauki jazdy. Jak się okazuję uczył dalej. Wielu z jego uczniów zdało egzamin Państwowy i otrzymali prawo jazdy. Pewnego pięknego razu Pan instruktor został złapany (niby nie pierwszy raz) przez policję na tym,że prowadzi samochód pod wpływem alkoholu.

Tu niestety zaczyna się chora sprawa. Kiedy do złapali wydało się właśnie,że bez uprawnień prowadził szkołę jazdy i sam również uczył. Oczywiście złamał w ten sposób prawo. Ale nie tylko on. Bo zgodnie z prawem ludzie,których uczył nie mieli prawa przystąpić do egzaminu państwowego,gdyż ich (obowiązkowe) szkolenie było nieważne. W ten sposób wyszło na to,że po kilku lat posiadania prawa jazdy ludzi ci będę musieli oddać dokument. Bo taki właśnie wyrok po 4 LATACH wydał sąd i nie ma zmiłuj się.

Szczerze współczuję tym ludziom. Bo oni pewnie nawet nie wiedzieli,że ich instruktor działa niezgodnie z prawem. Sprawdzić coś takiego też raczej dla kursanta nie jest łatwe. Ale możliwość sprawdzenia miał na pewno WORD. przy zapisywaniu na egzamin musieli przecież mieć pieczątkę z numerem instruktora,bo na podstawie tego mogli wyznaczyć egzamin państwowy. Ale to ich raczej nie interesowało. Ważne,że kolejna kasa wpadła. Kolejny przykład niesprawiedliwości w polskim prawie i kraju. Konsekwencje powinien ponieść OSK i ewentualnie WORD,nie kursanci. Przecież skoro otrzymali dokument to znaczy,że potrafili wówczas prowadzić pojazd na tyle dobrze,że zdali egzamin państwowy. A teraz za czyjeś błędy muszą płacić. Na nowo muszą robić kurs,zdawać egzamin - czyli drugi raz płacić niemałe pieniądze,nie mówiąc już o poświęconym czasie,nerwach itd... Po prostu masakra.
 

 
Kilka dni temu wędrując po profilach na facebooku trafiłem na prośbę o zgłoszenie pewnego profilu,który swoją nazwą i całą zawartością obraża osobę Jana Pawła II. Stwierdziłem,że mogę to zrobić, nie trwa to długo i faktycznie profil ten był chamski. Liczyłem na jakąś reakcję facebooka.Ale się przeliczyłem. Po dosłownie jednej sekundzie od zgłoszenia przyszło do mnie odpowiedź,że sprawdzili ten profil i nie ma w nim nic łamiącego regulamin ich portalu. No hmm... w ciągu niecałej sekundy przejrzeć profil to naprawdę szybciutko działają.
Patrząc po komentarzach na tamtym profilu znalazłem kolejny,jeszcze "ciekawszy". Kolejna próba zgłoszenia i tym razem po ok. 10 sekundach taka sama odpowiedź. No zaskoczyło mnie to. Taką postawą obrzydził mnie sobą ten cały facebook. Ciężko zgodzić się z regulaminem,który pozwala na oskarżanie kogokolwiek bezpodstawnie np. o pedofilię i to w wulgarny sposób. Zwłaszcza człowieka nieżyjącego,będącego dla wielu ludzi kimś ważnym.

Ale to z góry przemyślane działanie. Twórcy takiego profilu dobrze wiedzieli w co uderzyć,żeby ich profil był "sławny". Przecież wiara,Bóg i księża to najlepszy cel. Można obrażać ile się chce,żadne konsekwencje za to nie grożą,a pośmiać się można z głupich katolików,którzy poczują się obrażeni i będą się sprzeciwiać. Szkoda tylko jeszcze,że nawet to obrażanie jest na tak niskim poziomie co raczej świadczy o niskim poziomie inteligencji obrażających.

Swoją drogą ciekawe jakie reakcje wywołałby profil mówiący o tym,że np. prezydent Polski czy premier gwałci dzieci. Albo może prezydent USA. Czy facebook w takim przypadku również by uznał,że taki profil nie łamie regulaminu.

A wszystkich lubiących obrażać wiarę,Boga i wyznawców zaprosiłbym do takiej zabawy do krajów islamskich. Niech tam wyśmieją czy obrażą Allaha,wiarę w niego, jego wyznawców. Ciekawie czy byłoby tak miło i śmiesznie jak w Polsce z katolikami,którym to i tak zarzuca się,że nie mają do swojej wiary dystansu i unoszą się z byle powodu.
  • awatar norbercik pedancik: https://www.facebook.com/pages/Norbercik-Pedancik/449168938542177?ref=hl :*
  • awatar jedyna.taka: Wbrew pozorom islam jest dużo bardzej cywilizowany jeżeli chodzi o zachowanie wiary
  • awatar Open_Your _Mind: moja koleżanka z klasy podjęła kiedyś bardzo ożywioną dyskusję na jednym z takich profili, mimo że miała wielu zwolenników i tak to nic nie dało.. ten profil dalej istnieje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tegoroczny Marsz Niepodległości to ostatnimi czasy jeden z tematów głównych,jakimi zajmują się media. Oczywiście jak to bywa z tego typu tematami jest on wałkowany na różne możliwe sposoby aż do znudzenia i pewnie jeszcze jakiś czas media będą go tak wałkować.
Osobiście nie byłem tam,nie widziałem tego,dlatego jak było naprawdę ciężko mi mówić. Mogę jedynie wyciągać wnioski z tego co pokazuje telewizja,o czym piszą gazety itd. Bazując na relacjach tych mniej i bardziej znanych mediów dochodzę do wniosku,że sytuacja niekoniecznie musiała być taka tragiczna. Oczywiście najlepiej sprzedaje się to co złe,dlatego najwięcej mówi się o zamieszkach. Przez co mniej lub bardziej sugeruje się,że to cały Marsz jest czymś złym.

Ale chyba nie tędy droga. Gdyby cała idea Marszu Niepodległości była naprawdę takim złem to nie przyciągał by on tak wielkiej ilości ludzi. Ludzi w różnym wieku,o różnych poglądach politycznych. Bo tego dnia nie polityka powinna poróżniać,a łączyć świętowanie i radość z odzyskania przez Polskę niepodległości. Wielu właśnie potrafi poczuć tą jedność,widzieć to co łączy i odpowiednio wspólnie celebrować ten dzień. Ale są i tacy,którzy z patriotyzmem mają niewiele wspólnego. To właśnie oni psują Marsz,to przez nich są zamieszki,jest wandalizm,robi się niespokojnie. A przecież takie jednostki można znaleźć wszędzie- na meczach,koncertach itd. Więc to nie Marsz Niepodległości jest zły,ale ludzie nie potrafią się zachować. I zamiast potępiać Marsz jako całość warto zająć się jednostkami,które niszczą go swoim chorym zachowaniem.

Ale jest coś jeszcze,co bardzo mi się nie podoba... Chodzi o tą nieszczęsną tęczę. Bez względu na to co ona symbolizowała uważam,że nie tak wyraża się swój protest. Protest,który w gruncie rzeczy jest wandalizmem. Poza tym to niszczenie było dość puste,gdyż konstrukcja ta ma zostać odbudowana.
Podobnym chorym pomysłem były dla mnie ataki na rosyjską ambasadę. Nie wiem co to komu dało tak naprawdę co zmieniło. Przykre jest to,ze niszczenie jest chwalone,uznawane za prawidłową postawę. Wandale,którzy zniszczyli tęczę są uznawani za prawie bohaterów. Bo przecież działali w "słusznej" sprawie. Więc możemy bohaterami nazwiemy też tych,którzy niszczyli ambasadę,niszczyli przypadkowe samochody,rzucali butelkami- bo pewnie i oni mieli swoje "słuszne" powody,żeby to robić.
To takie bohaterskie narobić w jeden dzień strat na ok.120tys złotych... Tylko ciekawe do czego to "bohaterstwo" doprowadzi i jaki związek ma z bohaterstwem tych,którzy walczyli o to,żebyśmy teraz mogli cieszyć się wolną ojczyzną...
  • awatar niezapominajkaa: masz rację / POLSKA nie jest wolna tak naprawdę , czy nasz kraj musi być przez cale dzieje historii podległy komuś? co za rzad , dlaczego Bruksela nami włada jak niegdyś ZSRR? Czy musimy opuszczać swoje domy , miasta , aby dostać pracę? Naród jest okropne przygnębiony/ Wszędzie wandalizm i krzykliwe zło/ POLSKO DLACZEGO?
  • awatar tinker_bell: sama idea marszu- jak najbardziej na tak! podobała mi się ta długa flaga Polski, którą uczestnicy nieśli przez cały czas trwania imprezy- coś wspaniałego. Natomiast tak jak mówisz, ten cały wandalizm był chory, niepotrzebny, idiotyczny. Każdy dobrze wie, jakie poglądy ma młodzież wszechpolska, że nie lubią homo, ruskich i anarchistów... I na prawdę nie musieli pokazywać tego całemu światu i udowadniać jakimi idiotami są.. Szkoda mi w tym momencie uczestników marszu, którzy szli w spokoju i z kulturą, oraz rannych policjantów. Dziękuję, skończyłam
  • awatar Wampirka Vivian: Zgadzam się z twoimi poglądami ogólnie w ten dzień ma łączyć a nie dzielić...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ponad pół roku milczenia,takie moje mini odejście. Ale chyba tylko czasowe,nie ostateczne. Tak więc próbuję powrócić tu dzisiejszym wpisem.
Mojego milczenia nie mogę zrzucić na brak czasu, na pewno ta chwila by się znalazła. Zabrakło chęci. Zabrakło tej chęci,gdyż zabrakło zainteresowania tym co piszę. Tak... być może to płytkie,że chcę pisać "pod publikę". Na pewno chciałem pisać nie tylko dla samego siebie,ale także dla ludzi,poznawać ich zdanie na temat tego co piszę. Bez względu na to czy zgodzą się z moim zdaniem czy też nie. Dlaczego o tym piszę? Na pewno nie dlatego,żeby wylać swoje "żale"
Chcę prosić Cię, drogi Czytelniku, abyś jeśli już tu zajrzysz pozostawił po sobie ślad. Chociaż krótki komentarz. Jeśli pasuje Ci to co piszę i jak piszę obserwuj mnie czy dodaj do znajomych. Oczywiście nie jest to desperacki apel o litość,choć może tak brzmi. Chcę tylko podkreślić,że zależy mi na tym. Więc jeśli tylko ktoś zgodnie ze swoim sumieniem będzie mógł to zrobić to będę wdzięczny

Początek mojego dzisiejszego wpisu zbyt ambitny nie był,żadnego poważnego tematu nie porusza i chyba przy tym pozostaniemy. Czasem i tak muszą się pojawiać.
Zimno się robi i mi się osobiście to nie podoba. Nie lubię zimna,nie lubię szarości i krótkich dni. Podatny jestem na tą melancholijną atmosferę jesienną. Trochę czasu potrzebuję,żeby się oswoić z otaczającą mnie aurą. Póki co jest gdzieś w połowie oswajania się. Więc nie jest źle

Tak więc witam po przerwie i pozdrawiam tych nielicznych,którzy tu zajrzą
  • awatar niezapominajkaa: TEŻ MI BARDZO CIĘŻKO , SIEDZĘ NA BEZROBOCIU JUŻ 2 ROK , próbuję dosłownie jak -KIEPSKI-wszystkiego niestety nic mi się nie udaje / czuję już zmęczenie i znóżenie życiem , bez przyszłości/ siedzenie w domu zabija mnie / czekam na lato , ale nie jestem pewna czy go dożyję :(
  • awatar jedyna.taka: Witamy ponownie, może kolejne wpisy zdradzą więcej
  • awatar Aurelia Gabriela: Narazie to, co piszesz, niewiele mi mówi o Tobie, o Twoich przemyśleniach. Umiesz dobrze i poprawnie pisać, ale większa część tego postu była o tym, ze chcesz, aby ludzie zostawiali po sobie ślad tutaj i ze wracasz po długiej przerwie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Początek maja to czas,kiedy szczególnie można pozwolić sobie na choć krótką refleksję na temat patriotyzmu,zwłaszcza tego współczesnego.
Pierwsze co przychodzi na myśl w tym temacie to pytanie czy coś takiego w ogóle jeszcze istnieje. Sondaże i ankiety mówią same za siebie,jak wielu młodych ludzi nie czuje się patriotami. Czy to dobrze czy źle? Ciężko powiedzieć,ale jedno jest pewne; ludzie mają prawo zatracać ducha patriotyzmu.

Jakże górnolotnie można powiedzieć,że miłość do ojczyzny powinna być miłością heroiczną,bezwzględną. O tak,pięknie to brzmi. Ale tylko brzmi. Nie trzeba interesować się specjalnie polityką,żeby znać sytuację w Polsce.
Bezrobocie,podniesiony wiek emerytalny,drogi,paliwo,trudny dostęp do lekarza- zwłaszcza specjalisty,ceny leków; kiepska refundacja leków na choroby przewlekłe i zabiegi, podatki. Jak więc można kochać taką ojczyznę? Można kochać nie za coś,a pomimo czegoś. Ale nie w sytuacji,kiedy to "pomimo" oznacza trudność lub niemożliwość normalnego życia na podstawowym poziomie. Sama miłość do ojczyzny nie da nikomu chleba,nie zapewni godnego życia.

Nic dziwnego,że ludzie emigrują. Często jest to dla nich ostatnia deska ratunku. Zostawiają swój mniejszy lub większy dobytek,rodziny i wyjeżdżają. I nie jest to niczyj wymysł;chęć urozmaicenia życia. A jedynie ostateczna opcja,żeby utrzymać siebie i rodzinę. Emigrują wiedząc,że życie w obcym kraju nie będzie rajem. Nowy kraj,nowy język,nowa mentalność,nowi ludzie i praca... często jakże ciężka,ale lepsze to niż marny zasiłek w Polsce. Lepiej być tanią siłą roboczą za granicą niż nikim we własnej ojczyźnie. Smutne to lecz prawdziwe.

Ceny podstawowych produktów idą co jakiś czas w górę,miejsc pracy co raz mniej. Ludzie, którzy powinni zakończyć swoją pracą nie mogą tego zrobić bo podwyższa im się wiek emerytalny, przez co blokują miejsca pracy dla młodych,zdolnych i chętnych do pracy. Prawdą jest niestety również stwierdzenie,że człowiek prędzej umrze niż doczeka tej emerytury. Albo resztkę życia spędzi w nędzy,utrzymując się z marnej renty. Oto co może nam zapewnić ojczyzna i ludzie w niej rządzący.

To właśnie Ci rządzący niech pokażą przykład miłości do ojczyzny,szacunek dla tych,którzy walczyli o jej niepodległość,niech ich rządy będą wyrazem tej miłości i szacunku. A jeśli oni tego nie robią to zwykły obywatel tym bardziej ma do tego prawo. Jedna jest tylko różnica. Rządzącym brakuje miłości z powodu chciwości i żądzy pieniędzy,natomiast zwykłemu obywatelowi może zabraknąć patriotyzmu z powodu skrajnej sytuacji jaka panuje w jego ojczyźnie.
  • awatar niezapominajkaa: TAK ! BÓG, HONOR I OJCZYZNA! Jestem patriotką z dziada pradziada i niestety -NIE MA DLA MNIE MIEJSCA W SPOŁECZEŃSTWIE
  • awatar Schilla Maschilla: wracając do historii, Polska nie miała spokoju. wojny światowe, komunizm wiele zniszczyły i pozmieniały. dopiero teraz tak naprawdę mamy święty spokój. cieszę się, że tu jestem. dziękuję Bogu, że nie urodziłam się w tamtych czasach, że mój kraj jest wolny. bezrobocie- owszem- jest, ale gdzie nie ma bezrobocia? wojen teraz nie ma. przemoc jest, ale minimalna, w porównaniu z innymi krajami. a rząd jest rządem... wszystko się zmienia... na zmiany trzeba czekać. tylko jakie?
  • awatar World Needs Love: Zdjęcie mega! ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tradycyjnie już ostatni mój wpis się nie przyjął, zero odezwu ;D mam nadzieję,że chociaż ktoś trochę przeczytał. No ale to nic, nie wszystko co piszę musi się podobać,interesować i nie musi być komentowane.
Mam tylko nadzieję,że mogę jeszcze liczyć na choć minimalne Wasze zainteresowanie i ewentualne komentarze. Dawno nie pisałem i zauważyłem,że z czasem zostałem usuwany przez ludzi ze znajomych/obserwowanych. No szkoda.

Marzenia to piękna sprawa,przynajmniej teoretycznie. Z praktyką bywa już gorzej w tej sprawie.Bo szkoda,że tak ciężko je zrealizować, osiągnąć swój wymarzony cel. Znajdą się pewnie tacy,którzy powiedzą,że nie ma rzeczy niemożliwych,że wszystko da się osiągnąć- wystarczy tylko ciężko pracować i wytrwale dążyć do celu. To prawda,czasem to się udaję. Ale życie pokazuje,że im bardziej czegoś pragniemy,im piękniejsze marzenie tym ciężej to osiągnąć. Podobnie jest nawet z tą wcześniej wspomnianą pracą i dążeniem. Im bardziej się staramy tym bardziej i częściej los rzuca nam kłody pod nogi. I w tym momencie również można powiedzieć,że da się pokonać przeciwności losu. Ale nie zawsze...

Niektórym zdarza się zrealizować kilka marzeń w swoim życiu,innym zaś przez całe życie ani jednego. Taka mała niesprawiedliwość "marzeniowa". Szkoda,że tak jest. Pozostaje wiara i nadzieja. I niekoniecznie chce pisać teraz o cnotach Wiara w lepszy czas i nadzieja,że może w końcu się uda... Bo prawdą jest,że nadzieja umiera ostatnia. I choć mówi się niekiedy,iż straciło się tą nadzieję to zawsze choć kawałek,choć odrobinka jej pozostaje.

To chyba jedyna zaleta marzeń. Sprawiają one,że życie nabiera sensu,że jest cel. Jest nadzieja,jest wiara. Ale o ile utrata nadziei to niełatwa sprawa to strata celu jest możliwa. Człowiek,który mimo starań nie może choć częściowo spełnić swojego marzenia często traci cel. Natomiast człowiek bez celu to człowiek martwy.

Trzymając się tematu życzę wszystkim czytającym spełnienia marzeń. Tych małych i dużych
  • awatar niezapominajkaa: @World Needs Love: Masz rację ---przestałam marzyć i straciłam nadzieję , siedzę , płaczę i jak robot wykonuję tylko to, co muszę/ życie zabrało mi wszystko
  • awatar V for Vadera: marzenia trudno osiągnąć, pierwszą przeszkodą są rodzice, potem nauczyciele, czasem się zdarza że i znajomi cię nie wpierają, potem wielką przeszkodą jest społeczeństwo... eh, ale to nie powinno nikogo powstrzymać ;)
  • awatar World Needs Love: ,,Nie przestawaj marzyć.Człowiek bez marzeń to człowiek bez nadziei. Życie bez nadziei to życie bez celu". Zgadzam się z twoimi słowami i powyższym cytatem w 100 %.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
A gdyby tak Jezus zstąpił ponownie na ziemie?! Ot tak teraz za naszych czasów. Tak jak wtedy jako zwykły człowiek na pierwszy rzut oka,tak,że tylko wiara mogłaby ukazać kim jest naprawdę. Jak zostałby potraktowany? Czy po ponad 2000lat ludzie potrafiliby zobaczyć w nim Zbawiciela? czy może powtórzyłaby się sytuacja i znów zostałby pohańbiony?! Czy ludzie znając historię Jego męki potrafiliby postąpić inaczej gdyby to w ich rękach leżał los i dalszy ciąg tych wydarzeń?
Niestety,patrząc na powszechny brak wiary i szalejący ateizm nie byłoby inaczej. Jak w teatrze ludzie odegraliby pewnie role tych samych postaci. Bo czy zabrakłoby wśród nas przestraszonych uczniów- ludzi,którzy deklarują,iż są wierzącymi,ale tylko jak jest dobrze. A kiedy jest źle nie przyznają się do Boga. Piłata,który mimo pozornych wątpliwości potrafi skazać Jezusa na stracenie. Brutalnych żołnierzy,którzy mają za nic Syna Bożego. Szymona z Cyreny,który pomaga bo jest po części przymuszony-praktykuję bo musi,bo ktoś od niego tego wymaga,oczekuję...
A może jednak znalazłaby się choć jedna Weronika,która potrafiłaby do końca wierzyć i praktykować,mimo zagrożenia i trudności. Choć kilka płaczących niewiast,które jeśli nie wielkim czynem to chociaż szczerym współczuciem obdarzyły Jezusa. Albo kilku Nikodemów bądź Józefów z Arymatei,którzy potrafili pomóc tym co mają,nawet jeśli nie mają zbyt wiele lub jest to coś cennego.

To kim byśmy byli i jak zachowali zależy od nas samych,od naszego życia,od tego jak chcemy żyć.
Kolejna Wielkanoc to nie powtórka tego samego każdego roku,to nie kolejna okazja do miłego spędzania czasu wolnego. To przede wszystkim próba wiary,wewnętrzny sprawdzian czy coś w naszym życiu zmieniło się od ostatniego święta. Czy idziemy do przodu,czy ewentualne zmiany są na lepsze czy na gorsze. Każda wielkanoc to przypomnienie tego co Jezus zrobił dla ludzi. Że pozwolił się poniżyć i zabić,aby człowiek miał życie wieczne. Przypomnienie,które może być motywacją dla człowieka do lepszego życia, do pogłębiania wiary.
Do nas należy wybór czy będziemy potrafili docenić ten heroiczny czyn czy nie. Czy postaramy się uratować Jezusa i być mu wdzięczni przez naszą wiarę i godne życie czy znów ukrzyżujemy Go w naszych sercach przez grzech i odrzucenia wiary.

Wszystkim czytającym,odwiedzającym pragnę życzyć wesołych,pogodnych i spokojnych świąt. Mile spędzonego czasu w gronie rodzinnym. Ale przede wszystkim aby to Zmartwychwstanie dokonywało się także w Waszych sercach,aby miało wymiar nie tylko teoretyczny,ale dokonało się czynnie i dało owoc. Wesołych Świąt,Kochani
  • awatar niezapominajkaa: @independentlady: wierzymy wszyscy w podświadomości , ale pytanie?Jezu ! gdzie jesteś , że pozwalasz na tyle cierpienia , samotności / pokaż na chwilę swoje miłosierdzie/ a kazania? tylko pocieszają niebem i każą cierpieć / ja już nie wytrzymuję ,,,za dużo zła dookoła ....
  • awatar independentlady: Ja to tak sobie myślę, że dziś ludzie nie uwierzyliby w Jezusa. Nie z takim nasileniem jak wcześniej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pierwszy wpis w tym roku. Trochę późno. Ale lepiej późno niż wcale. Tak się jakoś złożyło,w sumie nawet sam nie wiem dlaczego. Generalnie to nawet nie ważne teraz.

Ostatni mój wpis pisany był w okresie świąt. Dlatego od tego czasu zacznę.
Święta,święta i po świętach. Jak co roku tak i teraz dużo przygotowań,mało świętowania. Przynajmniej mniej tego świętowania niż przygotowań. Może dlatego tak się dzieję,że czas świąt tak szybko mija. Ewentualnie można zrobić sobie dodatkowe dni świąt choinka jak nie patrząc jeszcze stoi,w telewizji powtórki świątecznych filmów,do tego jedzenia też mniej lub więcej zostaję. Muszę kiedyś pomyśleć,żeby tak sobie dorzucić z 2-3 dni dodatkowych świąt

Sylwester też całkiem udany,spędzony w bardzo małym,ale jakże miłym gronie. I tak właśnie rozpoczął się ten nowy rok.
Nowy rok czyli coś nowego,przynajmniej tak by wiele osób chciało. Zacząć co się da na swój sposób od nowa. Zawsze może być lepiej niż w poprzednim. Najważniejsze aby nie gorzej.
Również z chęci tego życia od nowa w pewnych aspektach życia wypływają postanowienia noworoczne. Całkiem dobra okazja,żeby w czymś się poprawić. Ale to opcja dla ludzi mocnych,wytrwałych i konsekwentnych. Dla wielu te postanowienia to tylko teoria W praktyce szybko się kończą. Osobiście też niczego nie postanawiam.

Zima nie daje się pokonać. Już jakiś czas temu wydawało się,że to jej koniec. Śnieg zaczął znikać, temperatura coraz wyższa. No tak fajniej było. Ale do czasu tak było. Znowu po jakimś czasie zima wróciła,taka niespodzianka. I to bardziej groźna niż tak poprzednia. Mrozy zaczęły sięgać do -20'C . A to dla mnie np. nie jest fajne. Bo nie lubię marznąć,a było to nieuniknione podczas wyjścia z domu. Obecnie znowu lekko na plusie temperatura. Roztopy małe i duże. Szaro trochę na dworze,ale ważne,że nie zamarzam jak wychodzę ;] Zobaczymy na jak długo tak będzie.

I na tym powolutku można kończyć. Zobaczymy czy jeszcze ktoś tu zajrzy. Wpis do najciekawszych nie należy,ale od czegoś trzeba zacząć
Serdecznie pozdrawiam czytających i jak zawsze będzie mi miło,jeżeli ktoś,kto przeczyta zostawi choć najmniejszy komentarz
  • awatar niezapominajkaa: ten rok 2013 okazał się dla mnie STRASZNY - nigdy nie było tak żle , jak jest
  • awatar Samotna_w_tlumie: Ja czekam na bardziej refleksyjny wpis ; )
  • awatar Nikita.: Przeczytałąm:) Witamy w nowym rocku;)..I mnie ten plus na termometrze odpowiada:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
A więc mamy już dzisiaj Wigilię, jutro i pojutrze dwa dni świąt. Z tej okazji pragnę życzyć WSZYSTKIM ZNAJOMYM I OBSERWUJĄCYM,a także każdemu kto to przeczyta:

Zdrowia,które jest tak potrzebne,szczęścia i spełnienia wszystkich lub chociaż tych najważniejszych marzeń. Pogody ducha i siły do znoszenia trudów dnia codziennego oraz wiary w lepsze jutro.

Ale przede wszystkim życzę Boga w sercu. Aby w każdym sercu narodziło się Dzieciątko Jezus i przebywało tam jak najdłużej. Aby to z tego narodzenia płynęła ta największa radość przeżywana podczas świąt. A na niej aby powstawało jak najwięcej tych przyziemnych radości płynących ze spraw typowo ludzkich i relacji międzyludzkich.

Wesołych,pogodnych i miło spędzonych świąt Bożego Narodzenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dużymi krokami zbliżają się święta Bożego narodzenia. Niecały tydzień do wigilii, a potem święta. Zakupy,gotowanie,sprzątanie domu itd. Kupa zajęć,a czasu coraz mniej. Mając tyle zadań na głowie,często nie mając za wiele czasu, łatwo zapomnieć o tych najważniejszych przygotowaniach i tym najważniejszym prezencie.

Owe święta to jak sama nazwa mówi wspomnienie narodzin Syna Bożego. Więc jak nie patrząc to on powinien być najważniejszy,a często nie jest. Porządek serca jest bardziej potrzebny niż czystka w mieszkaniu. Czyste serce jako prezent dla Jezusa ważniejszy niż prezenty dla bliskich. Kwestia zachowania hierarchii.

Adwent,którego pozostało jeszcze kilka dni jest właśnie czasem tych przemian duchowych,mniejszych lub większych. Przygotowanie do tego spotkania z nowonarodzonym Dzieciątkiem,ale także jedno z wielu przygotowań w czasie życia ziemskiego na spotkanie z Bogiem w życiu wiecznym. Bo nikt z nas nie wiem kiedy do tego spotkania dojdzie.
Natura ludzka jest grzeszyć,ale szatańską tkwić w tym świadomie. Warto wstawać po upadku po przez spowiedź tak jak małe dziecko,które uczy się chodzić. Powstawać do oporu,tak ażeby Bóg nie zastał nikogo z nas leżącego podczas powtórnego przyjścia.

Święta Bożego narodzenia to nie czas spędzony z rodziną,zajadania się różnymi potrawami,dzielenie się prezentami. To przede wszystkim czas radości z kolejnego przyjścia na świat Boga. Radość ta wyraża się w praktyce wiary przede wszystkim. A dopiero na tej radości buduję się radość przebywania z najbliższymi itd. Nie warto mylić lub świadomie zmieniać tej kolejności.

Kto chciał na pewno tak uczyni/ł. A kto nie chce ten nic nie zrobi w tym kierunku. ale gdyby choć jedne kolana ugięły się pod wpływem mojego tekstu,gdyby choć jedna dusza poczuła z niego moc bożą... to byłby wielki sukces. Sukces przede wszystkim tej osoby. Nie oczekuję wielkich nawróceń,pragnę małych zmian ;]
 

 
Prawie połowa miesiąca za nami; miesiąca grudnia. Ma on coś w sobie magicznego,kojarzy się na swój sposób z wyjątkowym czasem świąt. Do tego (przynajmniej u mnie) jak na zawołania do pary spadł śnieg. Praktycznie jest od samego początku miesiąca. Niby nie jest go za wiele,ale jest biało. Miasto przystrojone lampkami,sklepy ze zimowo-świątecznymi dekoracjami. Świąteczne reklamy,w radiu świąteczne piosenki. Niby można nazwać to kiczem,manipulacją. Niewątpliwie ma to i takie strony. Ale... kurde,całkiem to miłe. Nawet dla mnie,który osobiście nie lubię zimy. Ale właśnie te wszystkie dodatki przypominające,że już niedługo święta sprawiają,że da się przeżyć krótkie dni i szybką ciemność oraz zimnoooooo na dworze.

Nie byłbym sobą,gdybym nie powiedział/napisał,że samo przygotowanie zakupami itp nie jest pełnym,właściwym przygotowaniem. Ale temu,że potrzebne jest duchowe przygotowanie napiszę innym razem. Jeden z tych niefajnych wpisów,który nie będzie cieszył się dużym zainteresowaniem. Ale to nic,to nic

A tak krótko o prozie życie... Kiedy mnie opuszcza entuzjazm świątecznej atmosfery,wcześniej opisanej,to wyklinam na pogodę Masakra,człowiek ubiera się najcieplej jak tylko może a i tak mniej lub więcej zmarznie. Starość,to się chyba już tylko tak da nazwać. Ale jest na to jedna rada-bez potrzeby nie wychodzić z domu. Ewentualnie pooddychać powietrzem przez otwarte okno ;D tylko szkoda,że długo nie dałbym rady tak żyć. Więc trzeba znosić minusowe temperatury jak się nie chce wyalienować ;D
  • awatar Samotna_w_tlumie: Dla mnie przystrojone sklepy są poprostu wkurwiające, bo jaka ma być tu magia świąt, kiedy 3 dni po Wszystkich świętych już świecą mikołaje i dryndają łańcuchy? .___. Czekam na wpis.
  • awatar Nobody's Hero.: tak naprawdę człowiek nie odczuwa zimna, tylko brak ciepła, które może być spowodowane nie tylko ujemnymi temperaturami, równie ważne jest samopoczucie. Co do świąt, to zgadzam się. Niby te wszystkie ozdobniki i upiększenia nami manipulują, ale stanowczo także przywołują cenne wspomnienia.
  • awatar Wampirka Vivian: niestety siedzenie w zimnej klasie, to masakra u nas wczoraj pruszylo, ale zaraz stopnialo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Znowu jestem tu. Zbyt długą przerwę zrobiłem,a szkoda. Brak czasu czy lenistwo? a może zniechęcenie? sam nie wiem. Zaczynając tutaj pisać nie miałem zamiaru pisać tylko i jedynie pod publikę. Ale chciałem komentarze,chcę. Nie dodaję wpisów tylko po to,żeby było. Staram się pisać choć w miarę z sensem. A i komentarzy nie oczekuję na ilość. Jakość ponad wszystko. I może dlatego taki z nimi problem. Nie chcę zachwytu nad tym co piszę. Chcę zdanie innych. Poznawać zdanie innych,lubię to. Początek całkiem świetny. Potem się posypało. W połączeniu z różnymi zajęciami i odrobiną lenistwa wyszła moje dłuższa nieobecność. Może będzie lepiej. Może już tak łatwo się nie zniechęcę. Czas pokaże.

Powolutku sobie żyję,raz lepiej,raz trochę mniej. Ale ciągle staram się iść do przodu. Nawet jeśli małymi kroczkami to wciąż przed siebie.
Pogoda coraz gorsza,bo coraz częściej tak jak dzisiaj. Szaro i smutno. Deszcz leje,szybko zapada zmrok. Zimno. Brakuje tego światła. Oj tak.

Coś w tym jest,że brak światła prowadzi do jesiennego dołka,ba- nawet do depresji,chociaż to już "poziom hard". Warto zaznaczyć,że nie każdy dołek to depresja. Wielu ludzi,kiedy tylko ma gorszy humor skarży się na depresję. Dołek to niedługie wahanie nastroju itp. Bez poważniejszych konsekwencji,bez większego wpływu na nasze życie. A depresja to już jednostka chorobowa. Ona poważnie wpływa na życia i niewątpliwie utrudnia je; uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Wystarczy. Dziękuję za przeczytanie (o ile ktoś przeczytał) i pozdrawiam. Mam nadzieję,że jeszcze coś napiszę

PS. nie mam co wstawić z obrazków,więc wstawię moją tapetę z pulpitu ;D
  • awatar The Kill: ty w przeciwieństwie do mnie robisz krok w przód, mały ale zawsze Widzisz, ja sie cofam, i mam wszystkiego dość. Nie jest to jesienny dołek bo to już trwa od jakiegoś czasu, teraz się nasiliło. Ja już nie wiem co mam ze sobą robić
  • awatar Nobody's Hero.: czytam więc i komentuję. Fakt, ludzie przywykli do wyolbrzymiania swoich nastrojów i nadmiernego okazywania ich. Każdy miewa gorsze dni, co nie znaczy, że od razu świat traci sens. Poza tym nieważne, czy stawiasz dwa kroki w przód i jeden w tył, ważne, że wciąż do przodu.
  • awatar Wampirka Vivian: Ja wiernie czytam każdy wpis. Często zdarza mi się wpaść w taki jesienny dołek, ale miłe słowo, ktoś z poczuciem humoru i jest ok.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczorajszy dzień wszystkich świętych oraz dzisiejszy dzień zaduszny to czas, który mniej lub bardziej kojarzy się ze śmiercią,cmentarzem. To czas zadumy,wspomnienie najbliższych zmarłych.
Połączenie dnia radosnego (przynajmniej tak powinien być odbierany) z dniem zadumy. Tak właśnie łączą się te dwa pierwsze dni listopada.

1 listopada- uroczystość wszystkich świętych to dzień radości. To dzień tych, którzy mimo,że skończyli ziemską podróż,zaczęli nowe życie wieczne,dostąpili chwały nieba. W tym dniu, powinniśmy wierzyć,że także nasi bliscy zmarli są w tym gronie. Że są tam,gdzie nie ma już chorób i bólu,smutku i płaczu. Tam,gdzie jest tylko radość.
To także dzień,zastanowienia się nad własnym życiem. Czy dążymy do spotkanie z nimi w tamtym miejscu. Na takie rozważania nigdy nie jest za wcześnie,nie przeszkadza w tym wiek czy stan zdrowia.
Dodatkowo zawsze zastanawia mnie jakim cudem ludzie niewierzący,niepraktykujący obchodzą ten dzień. Prędzej sami siebie oszukują. Bo sama wizyta na cmentarzu to trochę za mało. I problem ten ściśle łączy się także z dniem dzisiejszym.

Dzisiejszy dzień zaduszny jest dniem ogólnie tych wszystkich,którzy odeszli z tego świata. Bez względu na to czy mają już tą możliwość oglądania Boga żywego czy nie. Dzień już całkiem inny niż wczorajszy. Pełen zadumy,czasem także smutku, spowodowanego brakiem bliskiej osoby. W tym dniu także odwiedza się cmentarze,składa kwiaty,znicze. Ale kwiaty i znicze to właśnie zdecydowanie za mało.

Zmarli potrzebują przede wszystkim modlitwy, ofiarowanej mszy czy komunii. Tylko w jaki sposób mogą to dostać od niewierzących członków rodziny?! Nie mogą,niestety. Spójrzmy prawdzie w oczy- kwiaty i znicze bez modlitwy są praktycznie wcale niepotrzebne. Bo po co? Żeby pokazać się,jakaż to kochająca rodzina?! Jak pamięta o zmarłych?! Szkoda,że ta pamięć objawia się materialnie,a brakuje już pamięci duchowej- pamięci w modlitwie.

Często zauważa się również,że te dwa dni, poświęcone niby zmarłym,są tak naprawdę pretekstem do spotkań rodzinnych. Spotkań w których no dość rzadko tematem głównym jest wspomnienie zmarłych czy innych tematów z tym związanych. Wpaść na cmentarz,zrobić co swoje i wracać miło spędzić czas,tego mini urlopu. Nie tak to powinno wyglądać raczej, nie tak.

Podkreślam,że nie uważam,że znicze,kwiaty,rodzinne spotkania- nawet z tematami innymi niż te,o których napisałem,są czymś złym. Chodzi mi tylko o to,że wielu ludzi nie zachowuje odpowiednich proporcji i priorytetów. A bez tego cała reszta ma niewielki sens.
  • awatar Nobody's Hero.: ja już wiesz ja jestem niewierząca i powiem Ci jak spędzam ten dzień. Chodzę na cmentarz, nie modlę się, ale myślę, mam nadzieję, że w tym nowym wcieleniu, w którym są jest im lepiej i że toczą godne życie, że nie mają problemów. Mam też nadzieję, że są szczęśliwi żyjąc na nowo. Idę do kościoła, to akurat inicjatywa mamy, chcę jej zrobić przyjemność, by nie musiała się w taki dzień denerwować. Nie robię tego na pokaz, robię to dla niej. Wracam do domu, nie myślę specjalnie o całym tym święcie, ale głęboko wierzę, że moi bliscy są szczęśliwi
  • awatar Sheerio: Ja się nie modlę o mamę... ja z nią rozmawiam... Rozmawiam, opowiadam jej wszystko, często zastanawiam się jakby to było gdyby żyła...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Temat ostatniego wpisu nie przyjął się kompletnie. Świadczy o tym mała ilość komentarzy,bo tylko na podstawie nich mogę wyciągać takie wnioski. Mało komentarzy chociażby w stosunku do poprzednich wpisów.
Pisząc na temat wiary,Boga czy przede wszystkim kościoła liczyłem się z małym zainteresowaniem wpisem. Ale nie aż tak. Liczyłem na chociaż jeden pozytywny komentarz. Może nie pozytywny,ale bardziej będący świadectwem,że jest tu choć jedna osoba wierząca. Nie było,nie ma.

Nie,to nie koniec świata. Nie uważam,że ludzie niewierzący są gorsi. Czasem wręcz przeciwnie. Ateista może być lepszych człowiek od gorliwego wierzącego. Dlatego wiara to nie wyznacznik dobroci czy wartości człowieka. To, jak wcześniej pisałem, dar. Dar,który mało kto chce,który mało kto pielęgnuje.
Ale jeśli o to chodzi to nawet ten ateizm nie jest najgorszy. Gorsza jest pusta wiara. Wierzę,ale... nie chodzę do kościoła,nie uznaję tego czy tego. To nie jest wiara. To ewentualne uznanie istnienia Boga. Do wiary temu daleko. A co do ateizmu- na prawo i lewo widać ateizm buntowniczy. Nie pomógł Bóg to wniosek prosty- nie ma Go. Ale warto pamiętać,że Bóg to nie złota rybka. Nie spełnia życzeń kiedy komuś się coś zamarzy. Na tym koniec. Nie ma sensu się rozpisywać na tak bardzo niepożądany temat.

Warto też dodać kilka słów na temat seksu. Bardzo mądre komentarze przeczytałem. Wiele wartościowych ludzi widać. Tylko... ta ostatnia osóbka mnie zaniepokoiła. To smutne,że można uważać odrzucenie czystości czy szanowania się jako postęp świat. Że w imię postępu ktoś uważa,że powinien się puszczać na prawo i lewo. No ale oczywiście,każdy robi co chce,nawet jeśli robi śmietnik z krocza. Wolna wola. Tylko te argumenty są coraz gorsze,oj tak.

Zimno,zimno,coraz zimniej Śnieg nawet coś zaczyna sobie padać. Pewnie niedługo walnie na maxa,a potem zniknie na święta. takie tam anomalia pogodowe. Wszystko na odwrót. Zupełnie jak w życiu. Z tym,że w życiu ciężej odkręcić te nieprawidłowe koleje losu.

Pozdrawiam
  • awatar Gość: Sa takie czasy że trudno o prawdziwego wierzacego, często wiara polega na chodzeniu na pokaz do kosciola, a po wyjsciu wilkiem na każdego. Przykra prawda. Ja niepraktykuję i nie wstydzę tego. Mam dziwne podejscie jak to niektórzy mówia. Niektórzy traktuja wiarę jako sprawę indywidualna i prywatna i nie każdy wypowiada :) Ale blog to też nie tylko komentarze! Fajnie się czyta twoje wpisy! :>
  • awatar Samotna_w_tlumie: Dzięki temu wpisowi powróciłam do Twojego poprzedniego o wierze ; ) Uwielbiam Twoje rozważania.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
11 października w kościele katolickim rozpoczął się rok wiary. To wyjątkowa okazja,aby przyjrzeć się swojej wierze,zdobyć lub pogłębić,wzmocnić.

Wiele ludzi deklaruje albo,że są ateistami albo,że wierzy. Po czym dodaje, iż reprezentują model model wierzący-niepraktykujący. Tak,to dość częsty model. Pasuje on zwłaszcza ludziom młodym,chociaż zdarza się w każdej grupie wiekowej. Taki model jednak nie ma nic wspólnego z darem wiary,a jest jedynie uznaniem istnienia Boga. Podobnie jak szatan wierzy w Boga,a jednak jest potępiony.

Dlaczego wiara przeżywa kryzys?! Niewątpliwie dlatego,że świat idzie ku złemu. Zanika dobro ludzkie,zanikają wartości. Ludzi chcą łatwego świata. Mało wymagać od siebie. Stawiają na wygodną egzystencję. Bezinteresowność i empatia idą w zapomnienie. Nie mówię już o sprawach stricte związanych z Bogiem. To również wymaga jakiegoś wysiłku,więc nie,nie... nie warto praktykować.

Iść w niedzielę do kościoła? iść na mszę,która trwa "aż" godzinę? o nie. Niedziela jest po to,żeby odpocząć,obejrzeć dobry film. A nie łazić po kościołach. Przecież Bóg jest wszędzie,więc po co tracić czas i wielokrotnie jeszcze w zimowych miesiącach marznąć. Tylko,owszem Bóg jest wszędzie,ale msza jest szczególnym spotkaniem z Bogiem,raz w tygodniu przez jedną godzinę. Tak sobie przeliczyłem,że tydzień ma 168 godzin. A ludziom tak często szkoda poświęcić 1.

Wiara nie jest potrzebna zwłaszcza kiedy jest dobrze,kiedy jest zdrowie,praca itd. Kiedy jednak dzieje się coś złego to następuje cudowne powstanie wiary i praktyki. Nie szkoda czasu takiemu komuś na modlitwę. Ale kiedy już stanie się dobrze to znowu wiara idzie w odstawkę. A jeśli nie będzie dobrze,to przecież jasny znak,że Bóg nie istnieje.

Wiara jest darem. Darem,który należy pielęgnować. Umownym momentem zyskania jest chrzest,od tego czasu powinna następować pielęgnacja. Najpierw przez rodziców i chrzestnych (tak,tak bycie chrzestnym to nie tylko kupowanie prezentu/ów),a następnie przez ochrzczonego człowieka. Dar wiary można porównać to np. symbolicznego kwiatka,którego wręcza się z okazji urodzin,imienin itd. Jeżeli nie włoży się go do wody to kwiatek usycha. Tylko on nawet w tej wodzie,po jakimś czasie usycha. Dar wiary,jeżeli jest pielęgnowany to ma prawo bytu aż do końca życia. A taka wodą dla wiary jest właśnie praktykowanie- modlitwa,msza,sakramenty etc.

Dziś również obchodzone jest w kościele katolickim liturgiczne wspomnienie błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. Postać ta jest jednym z doskonałych przykładów ludzi głębokiej wiary. Przykładem tego,że nawet życie można poświęcić za wiarę. Jednak nikt nie jest zmuszany do męczeństwa. Wystarczy trochę czasu,chęci i trudu,aby formować i pielęgnować swój dar wiary.

Mimo,że temat wiary jest tematem rzeką i można go jeszcze duuuuużo bardziej rozwinąć,ja poprzestanę na tym co napisałem. Tak,żeby nie było za dużo do czytania i każdy mógł chociaż przeczytać rozważanie na ten jakże "niemodny" temat, nie tracąc przy tym czasu
  • awatar independentlady: @sheeranerka: Wierzy się nie dla i w księdza i nie dla niego się chodzi do kościoła.
  • awatar Samotna_w_tlumie: Nie jestem wierząca, a szkoda. Chciałabym czuć jak kiedyś, że Bóg ze mną jest, ale teraz tego nie czuje. Później wierzyłam tylko w Jego istnienie, a teraz sama się zastanawiam czy jeszcze wierze, że on w ogóle jest...? To smutne, bo liczę na to, że kryzys się skończy i prawdziwie uwierzę.
  • awatar sheeranerka: Msza? To tylko regułka, którą ksiądz powtarza co tydzień. Wierzę w Boga, ale niektóre rzeczy są aż śmieszne. Bóg jest wszędzie - owszem, jest. Więc co za różnica czy pomodlę się w domu przed snem i podziękuję za życie, czy pójdę z tym do kościoła? Wolę przeczytać sobie kawałek Pisma Świętego w domu niż iść do kościoła i słuchać jak ksiądz mówi o tym czy o tamtym. Wiara albo jest albo jej nie ma. Jeśli nie chodzę do kościoła, to jeszcze o niczym nie znaczy, ale jeśli już mam Boga w głębokim poważaniu to tej wiary nie ma, mimo, że mówię wszystkim dookoła, że jestem katolikiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
No właśnie... jak to tam u Was z tymi sprawami? Dajecie radę czy bida z nędzą?

A tak poważnie- ostatnio napisałem o miłości. Warto też spojrzeć na sprawę ściśle związaną z miłością (a raczej sprawę,która powinna mieć z nią związek,a w praktyce nie zawsze tak jest), jaką jest seks.

Może niekoniecznie z roku na rok,ale na pewno co kilka lat obserwuje się zaniżanie wieku inicjacji seksualnej i wzrost tych inicjacji w młodym wieku. O ile możemy jeszcze dyskutować na temat związków w młodym wieku,na temat tego,że przez pierwsze zauroczenia i związki człowiek się uczy miłości,o tyle seks w młodym wieku nie podlega już dyskusji. A jednak zdarza się to i wcale nie rzadko.

Powodów jest wiele,poczucie niskiej wartości,brak akceptacji,brak miłości itd. Ale zdarzają się i tacy,którzy to po prostu muszą zrobić! Ot tak, zaliczyć jak najszybciej coś,co trzeba zrobić w życiu,żeby stać się pełni (dorosłym) człowiekiem. Jak to naprawdę jest z tą dorosłością w takim przypadku uważam,że nie trzeba szczegółowo opisywać.

Podobnie jak przy miłości tak i tu przyczepię się do telewizji i pozostałych środków masowego przekazu. Zwłaszcza do programów amerykańskich. Bodajże na MTV widziałem program,w którym to kamera śledziła losy "nieszczęsnej" dziewicy. Bo najczęściej występowały tam dziewczyny,rzadziej chłopaki. Och,jakie one były nieszczęśliwe z tą cnotą,uhuhu. A jak zdesperowane,byle z kim się przespać,aby tylko to mieć za sobą.
No właśnie,takie wartości i sposób życia promuje telewizja. Więc jest podstawa,żeby tego się czepiać.

Dużo jest takich nieszczęśliwych. I płci męskiej i żeńskiej. Facet który nie uprawiał seksu a ma 15-16 lat to musi być jakiś niepełnosprawny, albo tak bardzo mu brakuje powodzenia. Dla dziewczyny określenie "dziewica" jest gorsze od "kurwa", którą przez takie podejście często się staje.

Również w filmach można zaobserwować,że seks jest swego rodzaju sportem. Spotyka się dwoje ludzi gdzieś przypadkiem. Zamienią kilka zdań,popatrzą sobie w oczka i daaaawaaaaj! Takie spotkanko na luzie kończy się seksem. I nie mówię wcale o filmach porno,tylko chociażby o komediach romantycznych czy serialach. Zwykły,normalny wątek.

Źle się dzieje. Seks utracił swoją wartość i ciągle traci-bo zwiększa się ilość tych "seksualnych sportowców".
A może warto jednak poczekać z tą inicjacją? Może warto uprawiać z kimś kto na to zasługuje? A nie z pierwszym lepszym,a bo akurat mam taki popęd. Warto uświadomić sobie,że jesteśmy LUDŹMI,a nie PSAMI,choć wielu ludziom pod względem seksu bliżej do nich.

Owszem,jest wciąż wielu ludzi,którzy mają prawidłowy system wartości. Dla których seks jest zarezerwowany dla ukochanej osoby. Którzy wiedzą,że cnota jest skarbem,a nie przekleństwem. A na skarb trzeba sobie przecież zasłużyć. Dlatego myślmy głową,a nie narządami płciowymi. I kierujmy się rozumem,a nie tylko popędem czy pożądaniem.
  • awatar Siłajbhgfd: Ja też mam 18 lat i nie mam zamiaru tego robić w najbliższym czasie. Nie chodzi mi o to żeby całkowicie się tego wyprzeć, a jedynie zaczekać do czasu, aż oddam całą siebie narzeczonemu, lub chłopakowi po wielu latach bycia razem. Przyznam się, że mam koleżanki i kolegów, którzy to zrobili mając ok 13, 14 lat i uważają, że jestem głupia, że jeszcze jestem dziewicą, ale mnie to nie obchodzi. Przecież nie chodzi o to, żeby po prostu to zrobić a zrobić to z wyjątkową osobą. Tak na koniec piosenka, która doskonale porusza motyw czystości i seksu. Love Story - Mayday http://www.youtube.com/watch?v=DY8QSORplmE
  • awatar Cot: ... i dlatego sprawia on wrażenie zakazanego owocu, a tego co nie wolno bardzo chce się spróbować obojętnie jakim kosztem. Zastanawiałeś się kiedyś co będzie jak zjesz chrupki, podczas gdy rodzice ci na to nie pozwalali, a ty je jadłeś? Ponad to nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że łączysz seks z małżeństwem. A kto powiedział, że każdy wychodzi za człowieka, z którym będziemy do końca życia i którego nigdy nie przestaniemy kochać? Tak to jest, że w życiu kochamy wiele razy, a nie tylko ten jeden jedyny, jak to kreują mass media. Odnoszę również wrażenie, iż okazujesz brak szacunku dla osób, które mają ochotę na seks, przed skończeniem... no właśnie, którego roku życia?
  • awatar Cot: A teraz pomyśl o czasach, kiedy to rodzice obiecywali córkę, która dopiero się rodziła, rodzicom sąsiada, który wtedy miał, powiedzmy, lat dwadzieścia. I o tym,że jak ona miała 13 lat, brali ślub. I gdzie ten seks ściśle powiązany z miłością? Świat ewoluuje, nic nie stoi w miejscu. W sumie dobrze, wyobrażasz sobie, żeby rodzice sami wybrali ci żonę? Jedno natomiast się nie zmienia - seks jest tematem tabu. Dlatego mamy tak młodych rodziców. Gro młodych osób nie dowiedziało się o antykoncepcji od rodziców, tylko z pogadanek z nauczycielami w szkole. To jest ok? Każdy ma inne podejście do tego tematu i nikomu nie powinno się zaglądać do łóżka. Jasne, każdy ma swoje poglądy. Ty też i szanuję je. Ty też mógłbyś zacząć. To, że uprawiałam seks mając 17 lat jest moim wyborem, miałam na to ochotę i czuję się z tym wspaniale, nie znaczy, że to jest złe dlatego, że tak uważasz. Rozumiesz o co mi chodzi? Trochę akceptacji. Źle dzieje się z rodzicami, którzy nie rozmawiają z dziećmi o seksie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Obserwując losy wielu ludzi można odnieść wrażenie,że z tą miłością to bywa całkiem przeciwnie. Że ona wszystko skomplikowała, zniszczała wnętrze człowieka. To nie rzadkość słyszeć,czytać czy nawet widzieć jak ludzie cierpią przez nieszczęśliwą miłość. A taka chyba częściej się zdarza,albo o takiej częściej po prostu się mówi. Idąc tym torem dochodzimy do wniosku,że miłość jest zła,destrukcyjna. I mimo,że potrzebna to lepiej nie ryzykować. A są przecież i tacy którzy uważają,że miłość im nie jest zupełnie potrzebne...

Tylko to chyba próba oszukiwania samego siebie. Wynik strachu przed kolejnym zranieniem. Każdy z nas chciałby kochać i być kochanym. Nie bez powodu mówi się,że miłość działa jak narkotyk. Ale mimo wielu zalet ta miłość ma i swoje minusy. Największym jest to,że jest ryzykowna. Tak,żeby zdobyć miłość trzeba zaryzykować. Tym ryzykiem jest zaufanie drugiemu człowiekowi. Często po wielu przejściach w przeszłości. To nie jest łatwe,ale dla chcącego nic trudnego. A efekt jest jak gra na loterii. Albo wspaniała nagroda albo pusty los.

Dlatego każdy tak dąży do miłości. Mniej lub bardziej,na swój sposób.
Gorzej gdy ten sposób zaczyna być przesadą...

"miłość" oraz zwrot "kocham Cię" tracą swoją wartość i niepowtarzalność. Ludzie,szczególnie młodzi,rzucają nimi na prawo i lewo. Ktoś,kto się spodoba takiej osóbce jest już miłością jej życia. Tą osobę już kocha ponad życie. Tylko jest jeden problem... Jak można kochać kogoś,kogo się nie zna?! No bo przecież to częsty schemat,rodem z gazety BRAVO- Widzę go codziennie w szkole,kocham go,a on na mnie nie zwraca uwagi. Jak mam do niego zagadać? No właśnie,nie gadałaś a już wiesz,że kochasz... To jest takie ciekawe... a czasem to już nawet wręcz żałosne.

A potem młodzi ludzie dołują się z powodu tych nieszczęśliwych "miłości" i tak nieszczęśliwie "kochają" i cierpią.
Owszem,można od młodych lat zaczynać jakieś relacje z płcią przeciwną,od czegoś trzeba zacząć, można się umawiać na randki itp bajery... Ale warto też zastanowić się czym jest miłość i kochanie. Zrozumieć,że to cholernie duże słowo i mocno. Słowo,które warto zarezerwować dla kogoś na przyszłość,a nie nazywać pierwszego lepszego kolesia w wieku lat 13,15 czy nawet trochę więcej.

Miłość jest potrzebna,ale w swoim czasie. Trzeba się jej nauczyć i do niej przygotować. Nie przyśpieszać etapów. Bo zamiast przyśpieszyć to w praktyce opóźniamy przybycie tej prawdziwej miłości przez nieprzyjemne przeżycia,które zamykają nas.
Nad sensem i wartością miłości powinny zastanowić się także media,które to lansują miłość w każdym wieku. Wielka miłość poniżej 16 roku życia to częsty temat filmów dla młodych ludzi. Tylko nie oszukujmy się,coś takiego nie istnieje! Ludziom tak młodym brakuje doświadczenia i dojrzałości do budowania solidnego związku.
Ok,wierzę,że wyjątki się zdarzają. Tylko na pewno więcej ludzi cierpi z tego powodu,że nie może zdobyć tej miłości "jak w filmie" niż buduje stabilne nastoletnie związki.

Więc warto się ogarnąć,pogłębiać swoje doświadczenia w relacjach z przeciwną płcią i dojrzewać do miłości. Żyć i cierpliwie czekać na zakochanie w odpowiednim czasie,żyć będąc otwartym na ludzi,ale nie przyśpieszając tych etapów i nie szukając partnera na siłę,bo naprawdę nic dobrego z tego nie będzie. W ten sposób zdobędziemy w końcu prawdziwą miłość i zachowamy te wartościowe określenia,dla kogoś,kto będąc prawdziwą miłością będzie na nie zasługiwał.
  • awatar Samotna_w_tlumie: W moim przypadku jest to oszukiwanie samej siebie, że nie potrzebuje. Teraz sobie to wmawiam, i mam nadzieje, że wejdzie mi to w krew. Często mylimy miłość z zauroczeniem. Niektórzy nie znają różnicy,a powinni.
  • awatar ewka p.: mądry demotywator ;) dzięki za odwiedziny
  • awatar Die Die Die My Darling: Miłość... nigdy jej nie ogarnę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Praktycznie każdy blog (zwłaszcza taki sensowny) w mniejszym bądź większym stopniu opisuje problemy autora. Z jednej strony to dołujące jak wiele ludzi cierpi,ale z drugiej wręcz przeciwnie. To jak radzą oni sobie z problemami jest pokrzepiające. Czytający może czerpać z tego siłę. O ile oczywiście chce.
Pomysł przelewania swoich uczuć na bloga jest całkiem niezły. Raz,że można wszystko wyrzucić i choć trochę poczuć ulgę. Dwa,można uzyskać pocieszenie,które także na pewnych etapach jest potrzebne. Ewentualnie można także czerpać siłę,jak wcześniej napisałem. Ale tylko mniej więcej taki schemat działania ma sens.

Bo oprócz tych dzielnych,wciąż walczących są także ludzie,którzy lubią się użalać. A użalanie do niczego dobrego nie prowadzi. Wręcz przeciwnie,tylko szkodzi bo pogrąża człowieka w negatywnych emocjach. Problem to zawsze coś negatywnego,ale jak większość można problemy podzielić. Na takie poważniejsze i takie mniej. Najczęściej użalają się Ci,którzy raczej mają te mniej poważne problemy. Ciągle narzekają i ciągle wyszukują sobie nowe. W ten sposób sami sprawiają,że cały czas są nieszczęśliwi.

Warto pamiętać,że nie jesteśmy robotami. Nasze siły mają granice. I kiedy to różne sytuacje życiowe odbiorą nam te siły to człowiek upada. Nie ma w tym nic złego. Wtedy należy starać się chociaż tak troszeczkę zregenerować te siły. Bo one są odnawialne.

Życie nie jest łatwe. Ale jakoś przeżyć je trzeba. Upadki są nieuniknione. Ale po każdym upadku trzeba wstać. Niekoniecznie od razu. Może minąć trochę czasu,w zależności od tego co sprawiło,że upadliśmy. Lecz nie można zapomnieć o podniesieniu się. A kiedy mamy się podnieść niech podyktuje już serce,bo na to nie ma jednej,uniwersalnej odpowiedzi.

Dlatego w górę serca i do przodu!
Nie będzie łatwo,ale z odrobiną chęci da się zrobić. Prędzej czy później. ;-)
  • awatar † BITCH PLEASE †: Powiem Ci, że świetny wpis, aż zrobiło mi się tak... No ciężko powiedzieć jak, ale pocieszyłeś mnie,bo ja kiedyś miałem próbę samobójczą,lecz po kilku dniach spędzonych w szpitalu daję radę, cieszę się z każdej chwili w życiu. A raczej próbuję, bo wiadomo nie zawsze się udaje,ale staram się pozytywnie myśleć. Wróciłem do normalnego życia i jest lepiej, przeprowadziłem się z Wawy do Wrocławia, uczę się w technikum, moje życie w ciągu kilku miesięcy przewróciło się o 360stopni. I wiesz co? Bardzo dobrze,że napisałeś ten wpis. Popieram Cię w 100% i myślę, jak to zrobić,by więcej ludzi przeczytało ten wpis, więc postanowiłem polecić Twoje konto na swoim. Zgadzasz się?
  • awatar Super_Aś_Na_Ratunek: Mądrze :> wreszcie ktoś, kto pisze sensownie, a nie o tym, jaka to miłość jest okropna(w wieku 13 lat) i jakie życie jest złe. Obserwnę ;D
  • awatar The Kill: piękne słowa :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
14 komentarzy pod moim ostatnim wpisem, 14 osób mnie obserwuje, 5 znajomych. Ładnie to wygląda. Dziękuję bardzo. Zwłaszcza za komentarze,sensowne i wartościowe. Dziękuję tym,którzy odpowiedzieli na moje zaproszenie. Jeszcze tylko sam dodam do obserwowanych tych,którzy obserwują mnie. W końcu to osoby,które zainteresowały mnie tym,co piszą. Miło będzie czytać ich wpisy na bieżąco.

Zapraszając do siebie ludzi kierowałem się/ kieruję się jedną zasadą. Dana osoba musi być na poziomie. Tzn musi pisać z sensem. Chcę sprowadzić do siebie jak najwięcej ludzi,którzy mają swoje zdanie i widać,że potrafią je wyrazić. Przeglądając komentarze widzę,że udało mi się to. Mam nadzieję tylko,że nie zawiodę nikogo swoim poziomem

Ale jeden błąd popełniłem. Otóż być może to co napisałem do większości z Was było w jakimś stopniu irytujące- zwłaszcza "sorki za spam". Ale chciałem tak pół żartem,pół serio przeprosić kogoś,kto niekoniecznie jest zainteresowany mną. Wiele osób nie odpowiedziało,wiele,jak wcześniej wspomniałem,zawitało do mnie. Każdy miał prawo zrobić jak chciał. Ale jednak trafiła mi się jedna czarna owieczka. Napisała mi "WYPIERDALAJ".

Nie ma co ukrywać,że zaprezentowała swoją wypowiedzią chamstwo. Ale tak się zastanawiam- Czy naprawdę moje zaproszenia na bloga były aż tak wkurzające i irytujące. Chętnie poznam Wasze zdanie Wciąż w wolnych chwilach mam zamiar pozapraszać kilka ciekawych osób. A jeśli sposób w jaki to robię jest zły/denerwujący/irytujący itp to oczywiście nie będę powtarzał błędu.

Ładną pogodę dzisiaj mamy,aż chce się żyć. Przynajmniej u mnie jest ładna,nie wiem jak w innych rejonach. I niby pogoda to taki banalny temat. Ale jak wiele od niej zależy... Jak duży wpływ ma na nasze samopoczucie,nasz humor.
A ostatnio ta pogoda nie rozpieszcza. Deszcz pada,szaro,ciemno i przygnębiająco. Ale cóż poradzić,idzie jesień. Pozostaje pocieszyć się pojedynczymi dnia jak ten dzisiaj i zacząć przestawiać się. Przestawiać na krótkie, szare, deszczowe dni. Czekając z niecierpliwością na kolejną wiosnę i lato. O tak,to trochę poprawia humor.
  • awatar Nobody's Hero.: Sądzę, iż Twoje zaproszenie do Ciebie nie było irytujące ani nic w tym guście, bo nie tylko prosiłeś o wejście tutaj, ale też interesowałeś się wpisem. A co do pogody to ja właśnie taką lubię, z natury jestem chyba melancholijna i cieszę się, gdy jest szaro. Wtedy lepiej się myśli i łatwiej jest odpocząć niż w słoneczny, zabiegany dzień. Oczywiście właśnie dodaję Cię do znajomych ;)
  • awatar Samotna_w_tlumie: A proszę Cie bardzo. W przyszłości się do mnie zgłoś, a dostaniesz ; D @Szarpanina: Zgodzę się ; )
  • awatar Kłębek Mroku: Bardzo spodobało mi się to, że nie był to typowy komentarz "fajny blog, zapraszam do mnie". Denerwują mnie tego typu osoby. Człowiek może się wyżalić w swoim wpisie z najgorszych problemów, a zawsze wciśnie się taka osoba ze swoim "Wspaniałe! <3 Zapraszam do mnie." A tu widać, że czytasz co komentujesz i nie narzucasz swojego bloga, tylko proponujesz wejście. TO SIĘ CENI. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Temat dość banalnie brzmi. Wiele osób dążąc do doskonałości poddaje się temu procesowi. I niby nie ma w tym nic złego. Bo przecież to nawet zdrowo zrzucić parę kilogramów. Ale odchudzanie ma swoje granice. Tak,cienka granica oddziela odchudzanie od katowania się.

Przeglądając blogi losowo wybranych osób (i oczywiście poszukiwanie wśród nich osób,które mogę zaprosić do siebie) wpadłem na profil dziewczyny której celem jest dość skrajne odchudzanie. Z tego co pamiętam z rozmiaru sporo po 40 do 36. Już samo wytyczenie sobie takiego celu przeraziło mnie. Ale czytam dalej i... poznaję w jaki sposób dąży do tego celu.

400 brzuszków, jakieś tam setki pajacyków. I chore liczenie kalorii. A dodatkowo jeszcze stosowanie "złotego leku",który ma solidnie przeczyścić w dawce dość sporo ponad normę. Dawce którą podawać by można było,kiedy odchody byłyby z kamienia. albo gdyby było ich z tonę i rozwalały jelita. Przekroczenie bodajże 1000 kalorii wiąże się z karą. Np. brakiem śniadania. No dawno nie czytałem o tak głupim postępowaniu.

Poniżej każdego wpisu mogłem zaobserwować "super" komentarze innych dziewczyn,które tak bardzo jej zazdrościły,chwaliły ją i dopingowały. Również i większość z nich pisało u siebie o katowaniu. I prawie każda z katujących się oprócz opisów jak się katuje ma zwyczaj wstawiania zdjęć chudych dziewczyn,pewnie modelek. To pewnie ich ideały. Wzór figury i piękna. Osobiście te piękności mnie przerażają...

No bo kurde... jak taka dziewczyna wygląda?! Jak postać z horroru. Każda kość obrzydliwie wyeksponowana. Żebra,miednica,obojczyki,kości policzkowe... Masakra. Uważam,że normalnemu chłopakowi taka się nie spodoba. Albo spodoba,bo podobać to się może. Ale na pewno mało kto by chciał z taką być.

Katowanie to nie zabawa. To albo choroba albo jej początek. Ciężka choroba,niefizyczna. Na którą nie ma leku,który raz dwa rozwiąże problem.
Ale na stan somatyczny takie odchudzanie/katowanie też ma wpływ. Oj i to jaki. Osłabianie organizmu,odwadnianie. Uszkadzanie flory jelitowej, głownie przez środki przeczyszczające. Przede wszystkim jelita przez nie się niszczą. I niestety może dopiero jak te jelita już będą w niebezpieczeństwie i potrzebna będzie diagnostyka to taka jedna czy druga,dążąca do idealnej figury,zacznie żałować. Mówiąc dosadnie jak wsadzą w dupę rurkę,to dostrzeże minusy tej wcześniejszej katorgi. A kolonoskopia to tylko jedno z wielu nieprzyjemności,jakie mogą być efektem skrajnego odchudzania. Chociaż... może nawet i nieprzyjemności nie wzbudziłyby w nich poczucia popełnienia błędu w życiu. Taka w sumie specyfika choroby.

Ale warto również zapytać o jedną rzecz. Zapytać słowami piosenki Republiki:
GDZIE ONI SĄ ?

Gdzie są rodzice? Przecież większość z tych dziewczyn jest na tyle młodych,że mieszkają z rodzicami.
Gdzie są przyjaciele? Może również widzą w tym bohaterstwo i dopingują ?!
Czy w końcu gdzie są choć jacyś znajomi? z klasy na przykład,którzy codziennie widzą taką osobę. Podobnie jak i nauczyciele wf. Ci ludzie mogą właśnie zaobserwować niepokojący spadek masy. Może warto interweniować widząc taką chudzinkę? Mieć świadomość,że taka interwencja może uratować jej zdrowie,a nawet życie...
  • awatar Sheerio: Niektórzy są chudzi jak anorektycy genetycznie... Moja koleżanka jest strasznie wysoka i chuda, bo szczupła to za mało, je ile może, prawie zawsze jest z czymś do jedzenia, ale dalej jest "chuda jak patyk". Większość dziewczyn też idzie na tabletki, nie tylko przeczyszczające, ale typowe na odchudzanie i tylko tym się żywi. Jeśli chce iść na diete, bo naprawdę ma nadwagę, a nie pół kilograma, to może się zgłosić do dietetyków przecież, albo zwykłego lekarza... Czasem nie rozumiem ludzi starszych ode mnie..
  • awatar Inspiré par vous... ♥: Przeraża mnie ta moda na odchudzanie się... Trzeba siebie zaakceptować....
  • awatar Dark soul: Zgadzam się z Tobą w 100%. Sama mam nadwagę, ale w życiu nie pomyślałabym o takiej metodzie odchudzania. Przecież są różne zdrowe diety, ćwiczenia. A jeśli chodzi o rodziców to np moi wcale się mną nie przejmują. Czasem nawet nie widzą gdzie jestem i co robię.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Zgodnie z obietnicą piszę...

Na początku chciałbym podziękować wszystkim tym którzy:

a) przeczytali poprzedni wpis
b) skomentowali
c) dodali do znajomych
d) dodali do obserwowanych

Mam nadzieję,że jeszcze kilka osóbek powiększy grono moich czytających,tak aby co jakiś czas każdy mógł skomentować.

Przechodząc do tytułu. Pytanie które wciąż jest aktualne,a może z czasem i rozwojem społeczeństwa ciągle nabiera znaczenia,nowego sensu. Pierwszy raz w swoim eseju w 1976 zadał je Fromm,ale niewątpliwie rozważania na ten temat pojawiały się już wcześniej.

Bo lepiej być czy mieć? Odpowiedź jest dość trudna. O ile w ogóle jest jakaś "dobra",uniwersalna odpowiedź. Zacnie i szlachetnie jest powiedzieć BYĆ. Ale czy BYĆ ma prawo bytu bez MIEĆ? Dobrze by było choć zrównoważyć te dwa sposoby życia. Niestety coraz częściej obserwujemy,że MIEĆ zastępuje BYĆ.
Nie liczy się jaki jest człowiek tylko co posiada. Postęp to cywilizacji czy jej upadek?!
Jeszcze tylko wyjątki dają wiarę w człowieka, a mimo wszystko zdarzają się.

Pisząc o Erichu Frommie przychodzi mi na myśl tekst piosenki Myslovitz,gdzie pada pytanie czy wiedział on jak żyć.
Czy filozof i efekty jego rozważań mogą być dla nas instrukcją jak żyć?
Często zauważam,że filozofia jedynie komplikuje życie. Może inaczej,częściej komplikuje niż rozjaśnia.

A może po prostu każdy powinien mieć swoją filozofię życia? Każdy ma swoje życie i powinien je przeżyć wg własnej filozofii,którą tworzy.

I tyle na dzisiaj moich (niekoniecznie sensownych) refleksji ;D

Wciąż zapraszam do obserwowania mojego bloga,dodawania do znajomych,czytania i najlepiej jeszcze komentowania. Bo jak pisałem wcześniej, lubię widzieć,że ktoś to czyta, lubię poznawać zdanie na temat tego co piszę. a dzięki komentarzom mam taką właśnie możliwość.

Pozdrawiam i miłego dnia życzę
  • awatar Wampirka Vivian: zgadzam się z Samotną_w_tłumie, lepiej być, inne rzeczy i tak stracimy widzę, że interesujesz się filozofią :)
  • awatar Kłębek Mroku: Jeżeli w tych czasach łatwiej byłoby żyć bez dóbr materialnych, to zdecydowanie "być". Niestety tak nie jest, a ja mam dylemat, którego nie mogę rozwiązać.
  • awatar Jadzkaaa: Fajny blog,zapraszam do mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

:)

Witaaaaaam wszystkich,którzy wstąpili w moje skromne wirtualne progi i tak jak w tytule ślicznie się uśmiecham. No dobrze,może nie ślicznie,ale... się uśmiecham.

Nic nie dzieje się jednak bez przyczyny. Dwa lata temu założyłem tutaj konto,tak wiem,bardzo interesujące. Ale mówię już dalej co powiedzieć chciałem. Więc se je założyłem tak bez powodu,skupiając się wówczas na fbl.pl, a bez nie chciało mi się w dwóch miejscach pisać. Po części już nawet zapomniałem o tym pingerze,czy jak to tak zwać. Dopiero kiedy konto na wcześniej wspomnianym serwisie zaczęło obumierać postanowiłem się przenieść tutaj. Tylko nie wiem czy to wypali.

Potrzebuję komentarzy. Nie lubię pisać stricte pod publikę,ale lubię poznawać zdanie ludzi na temat tego co piszę. Dlatego chcę tych komentarzy. Ale takich sensownych. Nie chcę ilości,chce jakości. Ewentualnie takich sensownych komentarzy nigdy nie za wiele. Dlatego drogi czytelniku,nie obraź się,że pod Twoim wpisem "zareklamuję" się. Jeżeli będziesz tak miły/a i możesz czytać moje wpisy i masz chęć je komentować to zapraszam,dodanie do znajomych (bo tak łatwiej widzieć wpisy,a nie że szukam szukam se kumpli)mile widziane.

I to tyle na początek. Jak już uzbieram kilka osóbek,które będą to czytać,ewentualnie komentować to zacznę pisać już coś bardziej konkretnego.

Pozdrawiam i ZAPRASZAM DO DODAWANIA
  • awatar Samotna_w_tlumie: Albo mi się wydaje, albo już kiedyś widziałam to zdjęcie które masz na awatarze na pingerze. Dziękuje, że nie przekonywałeś mnie pod moim spisem, że będzie dobrze, bo wiesz, że nie będzie. Dziękuje
  • awatar meggan: duzo tu osób typu 'dodaj do znajomych, dodaj do obserwowanych, dodaj koma itd.' fajnie że bedzie więcej takich jak Ty, bardzo miło się czyta to co piszesz i będe tu wpadac ; )
  • awatar Dust in the wind: Błagam, tylko nie "SE", nawet jeśli jest to pod kątem żartu. Taka drobnostka, a razi po oczach jak laser. Większość komentarzy, jakich się zapewne doczekasz po tym wpisie będzie wyglądało: "Super wpis! Zapraszam do siebie.". Wydaje mi się, że lepiej otrzymać coś SZCZEREGO, aniżeli masę spamu, który nieprawdopodobnie działa na nerwy.;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›